Prawo unijne nadzieją dla sportowców?

    •  Krzysztof Wróbel
  • Komentarze

Potężne organizacje sportowe tworzą nowy obszar prawa, który możemy kwalifikować już nie tylko jako międzynarodowy, ale wręcz za transnarodowy. Kontrola tych przepisów na gruncie regulacji krajowych staje się coraz mniej skuteczna. Skoro przepisy tworzone przez takie organizacje jak MKOl, FIFA czy UEFA wykazują cechy transnarodowe, to adekwatnym narzędziem do ich kontroli może być również ponadnarodowy porządek prawa unijnego.

Kiedy zawodnik może korzystać z wolności i praw zawartych w prawie unijnym?

Traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (dalej: TFUE) ustanowił wiele swobód, które tworzą europejski rynek wewnętrzny. Także sportowiec może korzystać ze swobody przepływu osób czy swobody przedsiębiorczości. Podmioty działające w ruchu sportowym powinny też uwzględniać przepisy prawa unijnego związane z prawem konkurencji. W przypadku spraw związanych z rynkiem wewnętrznym, aby dana sprawa znalazła się w kręgu zainteresowań  Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (dalej: TS lub Trybunał) musi posiadać tzw. element transgraniczny. Natomiast w przypadku prawa konkurencji, każde działanie zakłócające konkurencję wewnątrz rynku wewnętrznego  lub na znacznej jego części będzie podlegać prawu unijnemu.

Czy FIFA i UEFA podlegają prawu unijnemu?  

Odpowiedzi na to pytanie udzielił TS już w 1974 roku w orzeczeniu Walrave stwierdzając, że prawo unijne może oddziaływać na stosunki prawne powstałe w kontekście działalności ogólnoświatowych federacji sportowych. Fakt, że przepisy FIFA i UEFA są tworzone w granicach prawa szwajcarskiego, czyli państwa nienależącego do Unii Europejskiej (dalej: UE) nie może wykluczać stosowania prawa unijnego. Argumentem do niestosowania prawa unijnego w tym zakresie nie może być także, to że działalność tych organizacji nie skupia się tylko na obszarze UE, ale dotyczy także innych państw. Przyjęcie takich założeń doprowadziłoby do wykluczenia podmiotów ruchu sportowego działających w UE spod oddziaływania prawa unijnego, co byłoby przejawem dyskryminacji. Ponadto przepisy tworzone przez ww. federacje są implementowane przez właściwe krajowe związki sportowe, które organizują działalność sportową w poszczególnych krajach UE. Na tej podstawie organy Unii Europejskiej mają możliwość dokonywania oceny pod kątem zgodności z prawem unijnym regulacji tworzonych przez podmioty prywatne, w tym związki sportowe

Element transgraniczny

Mimo, że organizacje sportowe działają na zasadzie autonomii, to muszą respektować przepisy prawa unijnego. Orzeczenie Walrave było fundamentem, na którym TS zbudował linię orzeczniczą istotną dla świata sportu. Kolejne orzeczenia doprecyzowały kiedy zawodnik może powoływać się na przepisy unijne definiując element transgraniczny. Polega on w skrócie na wystąpieniu jakiegoś zdarzenia, które wykracza poza granicę jednego państwa, w konsekwencji czego, dany stosunek wykracza poza sytuację czysto wewnętrzną. W sprawie Dona z 1976, Trybunał stwierdził, że gdy sportowiec przekroczy granicę swojego państwa i znajdzie się na terytorium innego państwa członkowskiego Unii Europejskiej to korzysta w pełni ze swobód rynku wewnętrznego. Najbardziej znane orzeczenie w środowisku sportowym w sprawie Bosman potwierdziło to stanowisko. TS doprecyzował jednak, że łącznikiem z prawem unijnym nie musi być tylko przekroczenie granicy własnego kraju, ale na przykładzie piłkarza J.M. Bosmana może to być także zawarcie kontraktu z klubem piłkarskim z innego państwa. Jeśli więc piłkarz otrzyma ofertę zatrudnienia z innego państwa to na podstawie art. 45 ust. 3 lit a TFUE jego sytuacja upoważnia go do korzystania ze swobody przepływu osób, a działania podmiotów zaangażowanych w jego sytuację prawną muszą być zgodne z przepisami unijnymi. 

Jeśli zawodnik chce wziąć udział w zawodach odbywających się za granicą, to taka sytuacja będzie należała do swobody przepływu usług. Tak było w przypadku zawodniczki pochodzącej z Belgii (C.Delige), która chciała wystąpić w zawodach sportowych odbywających się we Francji. TS stwierdził, że transgraniczny charakter świadczenia usług sportowych może wynikać przede wszystkim z faktu, że zawodnik bierze udział w zawodach odbywających się w innym państwie członkowskim niż państwo, z którego pochodzi.

Jak wspomniałem, oprócz swobód rynku wewnętrznego, organizacje sportowe muszą uwzględniać także europejskie prawo konkurencji. Przykładem tego był wyrok Meca-Medina,  w którym Trybunał dokonał oceny spornych przepisów antydopingowych MKOl w świetle art. 101 TFUE.  TS uznał, że sportowe przepisy dyscyplinarne mogą negatywnie wpływać na konkurencję, w taki sposób, że stosowane na ich podstawie surowe kary, w przypadku gdyby okazały się bezzasadne, doprowadziłyby do nieuzasadnionej dyskwalifikacji zawodnika, a taki efekt będzie już zakłóceniem warunków wykonywania działalności sportowej. Regulaminy dyscyplinarne UEFA, FIFA czy MKOl wykraczają bowiem poza granicę jednego państwa członkowskiego, dlatego mogą być badane pod względem zgodności z prawem unijnym, a ich postanowienia nie mogą wywoływać antykonkurencyjnego skutku.

 Do góry